markus napisał(a):Tatar, czyli jednak nity opierd..ło!!???
dosłownie
| Witamy ! |
|---|
|
|
markus napisał(a):Tatar, czyli jednak nity opierd..ło!!???

argail75 napisał(a): i mnie zapraszali naweta cena ta sama

To dopiero jak założy MT-kiFROTERKA napisał(a):Więcej tego błędu nie popełnią.


Jak przyjedziesz po dobrym wypadzie na MT i wypłukają dwie taczki błota, to im na pewno filtry pozapycha i zmienią zdanie (oraz cenę).argail75 napisał(a):Nie jest tak zle..... bo nawet mi z pod spodu wydlubali na ile mogli bez podjazdu. A cena jest jednolita

jrzeuski napisał(a):Czyli tak jak przypuszczałem: te zgrzyty i iskry szły od nitów drących gładź docisku. Ale czemu nie dało się wysprzeglić?Zdarte okładziny tarczy powodowałyby jedynie poślizg sprzęgła a ono było jak sklejone. Do czasu aż Wiktor przejął dowodzenie akcją ratunkową
Może doczekamy się w końcu fotekwikked napisał(a):Tatar napisał w skrócie, a wg mnie tarcza zjechana była od strony docisku, a od strony koła była sklejona. W dalszym ciągu uważam, że wyjmowanie skrzyni które sugerowałeś było bez sensu, bo ani nie mieliśmy tarczy, ani docisku- nic. Dalej bedę się upierał, że to co zrobiliśmy mogło (ale nie musiało) pomóc w takim stopniu, że dojechałby do domu SAM. Dawid znał ryzyko.
To, że tarczę zajechał było czuć od razu (a nawet wcześniej, jest komentarz na jednym filmiku Mariusza, być może mój). Jak zaglądałem do komory, to leciały iskry z nitów jadących po docisku, więc z tej strony na pewno okładzin było zero. Jasne, że części nie mieliśmy, ale ja byłem za mniej hardcorowym sposobem odklejenia tarczy (acz pracochłonnym). Wtedy nity by ocalały i utrzymały resztki okładzin wystarczające być może, żeby dotoczyć się o własnych siłach do domu po podciągnięciu pedału na max. A tak siłą szarpnięcia okładziny zerwały nity i nie było już co zbierać. Laweta i tak byłaby nieunikniona, jeśli nie udałoby się zapakować skrzyni z powrotem (mało prawdopodobne, choć bez kanału lekko by nie było) lub sprzęgło by się potem zbytnio ślizgało. Żadna metoda nie dawała gwarancji sukcesu ani nawet nie można było ocenić, która ma większe szanse powodzenia, więc temat chyba zamknięty 



Modelowy przykład postu on-topicmarkus napisał(a):Mam propozycję: dobij do 2012, i do końca roku nie dopisuj nic!!!! w przyszłym roku jeden post, co by zrównać i tak co roku jeden!!!! uszczęśliwisz wielu![]()


I właśnie dlatego warto bywać na spotach, zlotach, itp.FROTERKA napisał(a):A jak jeszcze znam delikwentów (i ich charaktery) osobiście (a to częste jest) tym głośniejszy mój śmiech.



wikked napisał(a)::dyskusja: jest git, pieprzenie jest git, offtopy są git, kasztaniarze też są git- każdy ma to co lubi


FROTERKA napisał(a):A jak ja lubię czytać, jak forumowe koguty sobie dogryzają, to wirtualne stroszenie piórek, wzbijanie kurzu, kukuryyyyku (z przewagą ryku) i takie tam. A jak jeszcze znam delikwentów (i ich charaktery) osobiście (a to częste jest) tym głośniejszy mój śmiech.

wikked napisał(a):jest git, pieprzenie jest git, offtopy są git, kasztaniarze też są git- każdy ma to co lubi
Kogut napisał(a):To mnie Tu jest więcej


Powrót do VII Zlot OFF, 2012, Mielec
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości