jrzeuski napisał(a):Czy ktos mi moze wytlumaczyc po co ludzie zwazajacy na halas w aucie kupuja terenowki?Powinni kupic sobie SUVa.
Sprawa dla mnie jest bardzo prosta (choć historia, którą opiszę poniżej może być dla większości z Was śmieszna, a przynajmniej dziwna).
Od około 8 lat posiadamy z żoną działkę letniskową (wioska kilka kilometrów za Wadowicami), dojazd do działki (ostatnie 300 m) jest ostro pod górę (dla mnie jest to dosyć ostro - dla większości z Was pewnie byłoby to lekkie wzniesienie) i co najważniejsze na końcu tego wzniesienia jest zakręt około 120 stopni. "Droga" ta jest sztucznie nadsypana takim łupkiem (nie jestem geologiem, ale chyba tak się to nazywa) i porośnięta trawą, do tego wąska (z jednej strony jest skarpa, z której można by ładnie spaść) i co najlepsze, na szczycie, na tym zakręcię trzeba się koniecznie zatrzymać, wycofać i pomanewrować troszkę, bo nie sposób zrobić go "na raz" (szwagier kiedyś się dobrze rozpędził zwykłą Pandą, to wjechał, ale nie "na raz" i ruszanie potem na wzniesieniu trochę pali sprzęgło w osobówkach). Najgorzej jak trochę popada deszcz, wtedy żaden samochód bez napędu 4x4 nie dał jeszcze rady tam wjechać. Co najgorsze, zjeżdżanie okazuje się jeszcze trudniejsze niż wjazd na górę (pierwszy raz miałem okazję to wypróbować w ubiegłą niedzielę i całe szczęście, że tą próbę podjąłem Fronterą, a nie jakimś samochodem "cywilnym" - chociaż może przesadzam, gdyż jestem kompletnie niedoświadczony w jeździe nawet w lekkim terenie)
Od minimum 6 lat zastanawialiśmy się z żoną nad zakupem jakiejś krótkiej terenówki, która dobrze dawałaby radę na tym zakręcie u szczytu górki. Nie mogliśmy znaleźć za bardzo kompromisu (wydawało nam się, że jakiś SUV niby mógłby być, ale chcieliśmy też, aby taki samochód miał reduktor, co chyba w Suv-ach do 25.000 PLN jest nieosiągalne). Dodatkowo był taki problem, że auto miałoby służyć mi na co dzień do dojazdów do pracy (25km trasa do pracy Tychy-Katowice i kolejne 25km z pracy do domu). W grę wchodziły codzienne koszty paliwa no i też nie ukrywam komfort jazdy. Na działkę wyjeżdżamy prawie w każdy weekend w okresie od kwietnia/maja do września/października (w jedną stronę jest z Tychów około 75km). Na te weekendowe + niekiedy dłuższe wakacyjne wypady byliśmy przygotowani, jeśli chodzi o spalanie samochodu terenowego, a co za tym idzie koszty paliwa. Nie mogliśmy sobie jednak pozwolić finansowo na zakup (jako dodatkowego/weekendowego samochodu) terenówki. Dlatego przez ostatnie lata męczyliśmy się (a głównie ja) przy wyjazdach weekendowych, zostawiając naszą osobówkę około 400m przed działką, wypakowywując wszystkie graty, żywność etc. z bagażnika. Potem bagaż na plecy i heja pod górę pieszo (niekiedy 2-3 takie kursy, jak zawartość bagażnika była większa).
Od września tego roku odpadł mi jeden z większych powyższych problemów - do pracy nie jeżdzę już codziennie 25 km w jedną stronę, a 4 km (i dodatkowo mam się z kim zabrać, więc nawet nie muszę jeździć swoim samochodem). Postanowiliśmy więc z żoną, że sprzedamy swoją dotychczasową osobówkę (w razie czego ona ma auto służbowe) i kupimy sobie od dawna wymarzoną weekendową terenówkę. Oczywiście bez sensu, żeby stała pod blokiem od poniedziałku do piątku, ale jeździ człowiek przecież czasem w tygodniu na zakupy, zawieźć dziecko do przedszkola/odebrać z przedszkola czy na jakiś trening etc. Pokalkulowaliśmy, że to może mieć sens. Co do modelu/marki, to nie zastanawialiśmy się specjalnie, bo to ustalaliśmy przez kilka lat

Tak to w skrócie (i pewnym uproszczeniu)

Jako, że jeździłem wcześniej przez kilkanaście lat tylko średniej klasy osobówkami (w Lagunie Grandtour DCi, którą poruszałem się przez prawie 3 lata, było cichutko, a do tego przy mojej w miarę lekkiej nodze zadowalała się średnio 7,3 litra paliwa na 100km) liczyłem naiwnie, że niewiele się zmieni gdy przesiądę się do Frontery. Zmieniło się prawie wszystko, ale nie mam jak na razie jakichś większych powodów do narzekań (staram się dostosować do zupełnie innego typu pojazdu).
Taki elaborat mi wyszedł

Dawno temu w jednej ze stacji TV Był emitowany taki program "Urzekła mnie Twoja historia", to chyba tam bym zajął pierwsze miejsce
