| Witamy ! |
|---|
|
|

choć oczywiście jedno drugiemu nie szkodzi. Dołożyłbym też lebiodę, bo szpeju nigdy za wiele a pomoże wytargać się do tyłu czy obrócić w miejscu auto zaklinowane między drzewami (hilift też jest w tym dobry, ale czasem zajęty podpieraniem auta) a także wielu zastosowaniach biwakowych, gdy trzeba coś napiąć, nagiąć czy przesunąć. Ale rozumiem, że może być szkoda miejsca na ekwipunek turystyczny, chociaż to akurat powinien zapewniać bagażnik dachowy.
jrzeuski napisał(a):Pozostaje problem sięgnięcia do niej, żeby wyciągnąć linę. Czasem nawet pół metra pod powierzchnię błota
przemia napisał(a):Patrząc na plastikowy zderzak to auto ma mieć raczej turystyczny charakter. Nie podejrzewam żeby chciał kolega topić frotę po klamki...

I dlatego wymyślono pokrowce na wyciągarkę.ali napisał(a):trzeba wziąć pod uwagę to że auto turystyczne dużo śmiga po czarnym, u mnie wyciągarka często jest nieużywana pół roku, więc jak będzie nisko to wali po niej ostro cała woda z pisakiem i solą z drogi.

jrzeuski napisał(a):
Poza tym uważam, że wyciągarka w turystycznym aucie to bardziej lans niż rzeczywista potrzeba,



jrzeuski napisał(a):Jakbym się uparł na wyciągarkę w aucie turystycznym, to zainstalowałbym ją z tyłu, bo przy takim modelu wykorzystywania auta po przeliczeniu się ze swoimi możliwościami lepiej się wycofać i przemyśleć objazd (lub ponowny atak) niż brnąć dalej. Jak po targaniu się do przodu 100m w głębokich koleinach okaże się, że za zakrętem płynie rzeka albo leży powalone drzewo a nie ma jak zawrócić, to pozostanie tylko ruszyć z buta po traktor. Natomiast w przypadku problemów ze śliskim podjazdem wystarczy odwrócić auto i się wciągnąć za
zyskując do tego dużo lepszą manewrowość (winch z przodu ciągnie tam, gdzie on chce a nie gdzie koła wskazują). Ciągnięcie się do tyłu to także dużo mniejsze ryzyko urwania czy wygięcia drążków kierowniczych (co się zdarza przy wyciąganiu się przodem z kolein). Winch z przodu częściej przydaje się do wyciągania innych niż siebie (np. tego co jechał przed nami i utknął). Sporym minusem targania tyłem jest natomiast to, że trzeba sobie zapewnić pomoc pilota (albo kamerę cofania), bo kompletnie nic nie widać (zapas zasłania i tak skąpe pole widzenia).
PS. Ale rozumiem, że te +100 do lansu może przesłonić wszelkie względy praktyczne

przemia napisał(a):Patrząc na plastikowy zderzak to auto ma mieć raczej turystyczny charakter. Nie podejrzewam żeby chciał kolega topić frotę po klamki...
jrzeuski napisał(a):Jakbym się uparł na wyciągarkę w aucie turystycznym, to zainstalowałbym ją z tyłu, bo przy takim modelu wykorzystywania auta po przeliczeniu się ze swoimi możliwościami lepiej się wycofać i przemyśleć objazd (lub ponowny atak) niż brnąć dalej. Jak po targaniu się do przodu 100m w głębokich koleinach okaże się, że za zakrętem płynie rzeka albo leży powalone drzewo a nie ma jak zawrócić, to pozostanie tylko ruszyć z buta po traktor. Natomiast w przypadku problemów ze śliskim podjazdem wystarczy odwrócić auto i się wciągnąć za
zyskując do tego dużo lepszą manewrowość (winch z przodu ciągnie tam, gdzie on chce a nie gdzie koła wskazują). Ciągnięcie się do tyłu to także dużo mniejsze ryzyko urwania czy wygięcia drążków kierowniczych (co się zdarza przy wyciąganiu się przodem z kolein). Winch z przodu częściej przydaje się do wyciągania innych niż siebie (np. tego co jechał przed nami i utknął). Sporym minusem targania tyłem jest natomiast to, że trzeba sobie zapewnić pomoc pilota (albo kamerę cofania), bo kompletnie nic nie widać (zapas zasłania i tak skąpe pole widzenia).
PS. Ale rozumiem, że te +100 do lansu może przesłonić wszelkie względy praktyczne

Czytałem coś o tym w Auto Światali napisał(a):Jacek nie zrozum mnie źle, ale co Ty wiesz o jeździe turystycznej ?
Natomiast sytuacje, które opisałem nie są wydumane i nie chciałbym wtedy jechać niezmotanym autem, bez szpeju i wsparcia innych załóg, bo po prostu bym
Jednak nie raz zaliczałem jakąś niewielką dziurę, ale tak perfidną, że wykrzyż się kończył a razem z nim napęd. Tak, wiem, za mało buta, ale człowiek się uczy terenu całe życie i potrzebny był ratownik, żeby cofnąć, by następnie właściwie podejść do tematu No byli już tacy, co targali auta za relingi. Efekt najczęściej był opłakanyniki_htl napisał(a):właściwie można by zrobić stelaż i zamontować na dachu, same plusy, nie topiła by się, można by ciągnąć do przodu i do tyłu![]()
![]()
Wkleisz pierwszy raz, gdy do przodu nie będzie jak a do tyłu nie będzie czym, to skumaszniki_htl napisał(a):szczerze nie rozumiem Twojego myślenia, wszystko na odwrót, ale każdy ma swoje zdanie i myślenie....



jrzeuski napisał(a):Bardzo dobrze się sprawdza nawet w cięższym terenie, widziałem w praktyce. Z tym, że zrobienie gniazda wcale takie proste nie jest, jeżeli nie ma solidnego stalowego zderzaka.

Ano nie, bo płytę mocujesz do ramy i gotowe. A jak ten zaczep przyspawasz pośrodku belki poprzecznej, to ci ją wygnie, bo ona nie jest projektowana na taką siłę i to punktowo przyłożoną. Trzeba zatem zrobić solidny stelaż pod gniazdo. Coś ala belka haka z tyłu, która jest przykręcona po bokach do ramy. Taka konstrukcja będzie ważyć więcej jak płyta i zajmie miejsce pod fabrycznym zderzakiem, zapewne kolidując z nim jakoś. Kombinuj i pochwal się potem jak wyszło.niki_htl napisał(a):jrzeuski napisał(a):Bardzo dobrze się sprawdza nawet w cięższym terenie, widziałem w praktyce. Z tym, że zrobienie gniazda wcale takie proste nie jest, jeżeli nie ma solidnego stalowego zderzaka.
nie wydaje Ci się że łatwiej zrobić gniazdo niż płytę od podstaw?

jrzeuski napisał(a):Ano nie, bo płytę mocujesz do ramy i gotowe. A jak ten zaczep przyspawasz pośrodku belki poprzecznej, to ci ją wygnie, bo ona nie jest projektowana na taką siłę i to punktowo przyłożoną. Trzeba zatem zrobić solidny stelaż pod gniazdo. Coś ala belka haka z tyłu, która jest przykręcona po bokach do ramy. Taka konstrukcja będzie ważyć więcej jak płyta i zajmie miejsce pod fabrycznym zderzakiem, zapewne kolidując z nim jakoś. Kombinuj i pochwal się potem jak wyszło.niki_htl napisał(a):jrzeuski napisał(a):Bardzo dobrze się sprawdza nawet w cięższym terenie, widziałem w praktyce. Z tym, że zrobienie gniazda wcale takie proste nie jest, jeżeli nie ma solidnego stalowego zderzaka.
nie wydaje Ci się że łatwiej zrobić gniazdo niż płytę od podstaw?
Poza tym dochodzi kwestia zasilania: złącza na prąd 500A, odpowiednie kable (do tyłu jest daleko). To nie są tanie rzeczy, ale w sumie i tak wyjdzie taniej niż kupno 2 wyciągarek i budowa zderzaków pod nie.





tomekziomek2007 napisał(a):pytanko gdzie/ u kogo można kupić gotową płyte pod wyciagarke, chodzi mi o gotowe blachy powypalane do samodzielnego spawania?
pozdrawiam


Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość